W sobotę Atletico, po raz pierwszy od czternastu lat, pokonało Real na Estadio Santiago Bernabeu w ligowych derbach Madrytu. Oczywiście zwycięstwo to nie powinno nikogo dziwić, bo Królewscy są obecnie wyjątkowo słabi, ale myślę sobie, że w poprzednich tekstach o hiszpańskim futbolu nie doceniłem Atletico. Teraz albo nigdy. Myślę, że w tym sezonie są w stanie dotrzymać kroku wielkiej dwójce na przestrzeni całych rozgrywek. Krótko mówiąc, otwiera się niepowtarzalna szansa, aby mistrzostwo Hiszpanii zdobył ktoś inny niż Barcelona albo Real. Szansa niepowtarzalna, bo za rok potentaci raczej nie roztrwonią już tak bezmyślnie kasy w letnim okienku transferowym.
Atletico było w zeszłą sobotę o klasę lepsze, w każdym elemencie gry. Na Vicente Calderon, w przeciwieństwie do Barcelony i Realu, została zachowana ciągłość. Diego Simeone to świetny trener, wciąż trochę niedoceniany. Taktycznie Atletico bije wielką dwójkę na głowę, co było zresztą widać w derbach Madrytu. Barcelonie, która defensywę ma tragiczną, też ciężko będzie się oprzeć Los Colchoneros. Już w Superpucharze blaugrana zwyciężyła tylko dzięki Valdesowi, a umówmy się, że ratujący swój zespół Valdes to zjawisko niecodzienne. Aż szkoda, że do konfrontacji Barcelona - Atletico zostało jeszcze trochę czasu.
Ktoś powie, że przed rokiem też się tak mówiło, że Atletico wystartowało równie udanie, że miało w składzie Falcao, a ostatecznie i tak nie było w stanie ścigać się z wielką dwójką. Tak, ale wielka dwójka, zwłaszcza Real, nie były wówczas tak słabe, nawet jeśli z porównania tabel wynika coś innego. W tamtej Barcelonie i tamtym Realu była zachowana ciągłość, obecnie nie. Pod względem dyscypliny taktycznej Atletico nie ma sobie równych w Hiszpanii, a i w Europie mogą na tym polu rywalizować z każdym. Okay, Atletico pogubi na pewno jakieś punkty, mecze z drużynami z miejsc 3-7 mogą być bardzo interesujące. Ciekawi mnie zwłaszcza, jak długo utrzyma obecne tempo beniaminek z Villareal, ale pamiętajmy też, że kryzys dopada zwykle i Barcelonę. Było tak nawet w najlepszych sezonach blaugrany.
No i potencjał czysto piłkarski Atletico. Największy szum jest wokół Diego Costy, ścigającego się w klasyfikacji strzelców z Leo Messim i Cristiano Ronaldo, ale warto uważnie śledzić zwłaszcza poczynania Koke. To jest gracz, który poprowadzi swój zespół do mistrzostwa Hiszpanii albo przynajmniej półfinału Ligi Mistrzów. Łącznie tych celów nie uda się raczej zrealizować ze względu na zbyt krótką ławkę, choć kto wie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz