czwartek, 12 września 2013

Nie liczcie na GoWiKo

Spory szum zrobił się ostatnio wokół Jarosława Gowina, który opuścił szeregi PO i ma zakładać nową partię, ponoć wespół z Wiplerem i Kowalem. Rozmawiając ze znajomymi i serfując po sieci, zauważyłem, że wiele ludzi z różnych środowisk pokłada spore nadzieje w tym projekcie politycznym. Nadzieje - moim zdaniem - całkowicie nieuzasadnione.

Zacznijmy od środowiska konserwatywnych liberałów skupionych głównie wokół Kongresu Nowej Prawicy i Janusza Korwina-Mikke, mocno sfrustrowanych polityczną nieudolnością swego przywódcy. Nie wydaje mi się, aby projekt GoWiKo stanowił dla nich jakąkolwiek alternatywę. Gowin opowie się za natychmiastowym zniesieniem podatku dochodowego, prywatną służbą zdrowia, bezwarunkową likwidacją przymusu emerytalnego czy wystąpieniem z Unii Europejskiej? Wątpliwe.

Projekt GoWiKo będzie kolejną próbą utworzenia czegoś pomiędzy PO i PIS-em, a więc jest to oferta dla tych, którzy wciąż nie mogą odżałować, że przed ośmioma laty nie doszło do koalicji tych partii. Pytanie tylko, skąd ludzie czerpią wiarę w powodzenie tego przedsięwzięcia? Prób utworzenia czegoś na kształt POPIS-u było już tyle, że ciężko je zliczyć i wymienić, wszystkie kończyły zwykle poniżej progu wyborczego. Kim w ogóle jest ten cały Gowin, że teraz, pod jego przewodem, ludzie pokroju Pawła Kowala mają uzyskać 15%, a nie 2%?

Realia polskiej sceny politycznej niestety są takie, że człowiek spoza Układu może przebić się tylko będąc oszołomem. Historia dostarcza wiele przykładów: Tymiński, Palikot, poniekąd Lepper z lat dziewięćdziesiątych. Zresztą Janusz Korwin-Mikke, wbrew obiegowej opinii, gdyby unikał jak ognia tych najbardziej kontrowersyjnych wypowiedzi, wcale nie miałby 10%-15%, a 1%, czyli trochę mniej niż ma obecnie. Niestety, takie nastały czasy. Banda Czworga opanowała media. PO oczywiście w największym stopniu, ale PIS też ma swoje tuby propagandowe, a ludzi z PSL-u czy SLD na szklanym ekranie widzimy praktycznie codziennie. Na marginesie tej medialnej szopki pokrzykują coś oszołomy z różnych środowisk, zauważalne tylko dzięki swojej wyrazistości i kontrowersyjności. W takich warunkach Gowin i Wipler, spokojnie przedstawiający swoje założenia programowe i pomrukujący coś o ekonomii, nie zostaną przez nikogo zauważeni. Niestety, takie nastały czasy.

Pomijam tu już fakt, że niektóre doniesienia odnośnie projektu GoWiKo brzmią trochę niepoważnie. O powrocie Rokity do polityki mówiło się już wielokrotnie, więc podchodziłbym z rezerwą do pogłosek o jego przyłączeniu się do Gowina i spółki. Marcinkiewicza ciężko natomiast traktować serio. Stąd byłby już tylko krok do zaproszenia na pokład Michała Kamińskiego. Albo Adama Bielana, żeby było komu prowadzić stronę internetową.

Platforma, niestety wraz z całą Polską, się sypie. Spadek poparcia dla Platfusów jest faktem. Na pewno nie będzie to jednak odskocznia dla projektu GoWiKo. W najbliższych wyborach, niezależnie od tego czy odbędą się w trybie normalnym czy przyspieszonym, największym wygranym będzie PIS. W sumie nie zdziwiłbym się, gdyby partia Kaczyńskiego samodzielnie zdobyła większość. Na aktualnych, coraz wyraźniej się rysujących, nastrojach społecznych może zyskać również Ruch Narodowy, o ile oczywiście zdecyduje się wystartować w wyborach, i nieznacznie Kongres Nowej Prawicy. Projekt GoWiKo jest dopiero następny w kolejce i stawiam dolary przeciwko żołędziom, że prędzej próg wyborczy przekroczy Ruch Narodowy albo KNP niż Gowin i spółka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz